Krzysztof Ignasiak – wystawa malarstwa

grudzień 2006 r. 
komisarz wystawy: Jerzy Szpunt

Urodził się w 1952 roku w Pleszewie, z wykształcenia technik mechanik. Malarstwo uprawia „od zawsze”, od dawna znany w naszym środowisku. Maluje dużo i z biegiem czasu namiętność ta stała się Jego sposobem na życie. Znajduje wielu nabywców również poza granicami kraju.
Wystawy: PDK Pleszew 1981 rok; PDK Pleszew 1983 rok ; WDK Kalisz 1984; PDK Pleszew 1985; Muzeum Regionalne Pleszew 1996; Muzeum Jana Pawła II – Kraków 2000 rok; Galeria Art. M. Pleszew 2003; Zarząd Fundacji “Cepelia”; Polska Sztuka i Rękodzieło Warszawa 2005 rok.
Pasja tworzenia jest potężną namiętnością, wręcz nałogiem o przemożnej sile. Zależy od indywidualności czy radość tworzenia posiada sens dosłowny i czy sprowadza się do prostej umiejętności wykonywania pięknych obrazów? Zwykle tak nie jest. Bo proces tworzenia należy do szczególnie złożonych i trudnych do zbadania zjawisk psychicznych. Zadowolenie z dobrej roboty jest tylko niewielką częścią tego co odczuwa twórca wobec swego dzieła. Proces tworzenia staje się dla artysty czymś w rodzaju spowiedzi a rezultat tego procesu odzwierciedleniem własnych niepokojów, tęsknot, obsesji, ideałów. Nawet wtedy gdy powstaje po prostu konwencjonalny, mniej lub bardziej ładny, dekoracyjny obraz może wywierać na twórcy kojący wpływ. Również wtedy realizuje on część własnych marzeń, ukazuje własne lęki. Od szczegółowego czytelnego dla wszystkich opowiadania do dalekich aluzji ukrytych w symbolach, kompozycji, kształtach czy kolorach. Dla samego twórcy są one zawsze czytelne i fascynujące, chociaż nie wszystkie na raz.

Pytałem Autora co sprawia, że maluje, skąd bierze impuls, co nim powoduje .Odpowiedź była nie pełna, bo nie wszystko trzeba definiować, nie wszystko przegadać. Autor potwierdza swoją swobodę poruszania się wśród tematów mu bliskich i lubianych , czasami są to repliki poprzednich konstatacji, kiedy indziej pozwala się uwieść dziełami innych malarzy choć nie są to kopie sensu stricte. Trudno tu mówić o koncepcji realistycznej będziemy bliżej nazywając je malarstwem ilustracyjnym. Rzadziej podejmuje rozwiązania własne i bardziej nonkonformistyczne (np. prezentowane tu akty), które dla mnie są bardziej przekonywujące. Niechęć do werbalizowania własnych dokonań ma również taki sens, że odkrycie zamierzeń i tajemnic autora jest przecież przywilejem również odbiorcy. Płaska powierzchnia pokryta barwami zestawionymi w pewnym porządku, a każdy z takich „porządków” ma jakiś sens, z każdego z nich ktoś wrażliwy odczyta wiele skomplikowanych prawd zobaczy więcej niż przedmioty, w które owe barwy i linie się układają. Zachodzi więc dychotomia zaletą tego rodzaju twórczości jest to, że sprawia wiele przyjemności zarówno malarzowi jak i oglądającemu jego obrazy.
kurator wystawy – Jerzy Szpunt